player for YouTube for Mac OS X
21.05.2007
Strajk lekarzy czyli jak na ostrym dyżurze

Lekarze z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy (OZZL) rozpoczęli bezterminowy strajk w szpitalach.
W czasie strajku lekarze pracują jak podczas ostrego dyżuru. Niektórzy, jak lekarze z warszawskiego szpitala przy ul. Banacha, decydują się na tzw. strajk absencyjny, co oznacza, że w trakcie strajku nie będzie ich na terenie szpitala.


Przy Banacha strajk rozpoczął się o godz. 8. Według szefa związków zawodowych w tej placówce - Macieja Jędrzejowskiego, teraz trwa obchód lekarski; po nim na oddziałach pozostanie po dwóch lekarzy, jeden lekarz-koordynator ds. strajkowych; będą także lekarze akademiccy i studenci. Nie działają przyszpitalne przychodnie. Niestety, pacjenci nie zostali poinformowani, że termin ich wizyt zostanie przełożony.


W stołecznym szpitalu im. W. Orłowskiego strajk rozpoczął się o godz. 7.30. Lekarze są na terenie szpitala, ale nie pracują.


Lekarze z Instytutu Matki i Dziecka, ze względu na dobro przebywających w Instytucie małoletnich pacjentów, ograniczą strajk do jednej godziny w ciągu dnia, od godz. 12 do 13.


Także w szpitalu w Łomży lekarze zrzeszeni w Ogólnopolskim Związku Zawodowym Lekarzy rozpoczęli strajk ciągły. Będą pracować jak na ostrym dyżurze, a to znaczy, że na pomoc mogą liczyć tylko chorzy w nagłych przypadkach, gdy ich życie jest zagrożone. Ze strajku wyłączone są oddział ratunkowy, stacja dializ, pododdział onkologii (w zakresie planowych zabiegów chemioterapii), OIOM i porodówka.


W pobliskiej Ostrołęce lekarze ze szpitala specjalistycznego im. dra J. Psarskiego nie przystąpili do protestu. Wszystkie oddziały i przychodnie pracują normalnie, przeprowadzane są planowe zabiegi. Personel ostrołęckiej placówki nie uczestniczył również w poprzednich akcjach ostrzegawczych.


W województwie śląskim w strajku bierze udział ok. 60-70 proc. lekarzy publicznych zakładów opieki zdrowotnej. Jak szacuje tamtejszy OZZL, protest obejmie 69 proc. łóżek szpitalnych w regionie. Szacunki oparte są na deklaracjach komitetów strajkowych weryfikowanych minionej nocy. Rzeczywistą skalę strajku będzie można ocenić za kilka godzin.


Według danych związku, protest rozpoczął się w ponad połowie ze 110 śląskich szpitali. W 51 z nich ma to być bezterminowy strajk ciągły (dotyczy to m.in. dużych szpitali specjalistycznych w Bielsku-Białej, Bytomiu, Częstochowie, Jastrzębiu Zdroju, Piekarach Śląskich, Tychach oraz Górnośląskiego Centrum Medycznego w Katowicach), w czterech innych, jeszcze nie gotowych do strajku pod względem prawnym, lekarze mają wziąć urlop na żądanie.


Tam, gdzie obsada lekarska na to pozwala, czyli prawie we wszystkich oddziałach szpitalnych, strajk będzie absencyjny, czyli do pracy przyjdą jedynie lekarze dyżurni. Zamknięte będą przyszpitalne poradnie.


Śląski Urząd Wojewódzki uruchomił infolinię dla pacjentów. Pod numerami telefonów 032 20 77 628 (z telefonu komórkowego) oraz 0800 119 793 i 0800 196 006 (z telefonu stacjonarnego) można uzyskać informacje dotyczące czynnych oraz strajkujących placówek.


W Małopolsce do strajku przystąpiło 21 szpitali - poinformował w poniedziałek rano przewodniczący regionalnego OZZL Marek Kmieć. Wśród strajkujących znajdują się największe w Krakowie szpitale: uniwersyteckie, wojewódzkie i miejskie. Oprócz szpitali krakowskich udział w strajku zapowiedziały także szpitale w innych miejscowościach Małopolski.


Na Pomorzu dokładna liczba szpitali, które włączyły się do ogólnopolskiego strajku znana będzie około południa. Przedstawiciel OZZL zapowiada, że przystąpi do niego ok. 20 placówek szpitalnych, m.in. Wojewódzki Szpital Specjalistyczny im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku, Szpital Specjalistyczny im. Św. Wojciecha Adalberta w Gdańsku Zaspie, Pomorskie Centrum Chorób Zakaźnych i Gruźlicy Płuc w Gdańsku, szpitale w Gdyni i Wejherowie.


W placówkach tych przyjmowani są pacjenci w przypadkach nagłego pogorszenia stanu zdrowia. Protestujące placówki są oflagowane i oplakatowane. Do protestu nie przyłączyły się np. Szpital Studencki w Gdańsku, Szpital Marynarki Wojennej w Gdańsku.


Tylko dwa szpitale na Warmii i Mazurach zapowiadają przystąpienie do strajku stałego polegającego na pracy w trybie dyżurów. Mowa o szpitalu powiatowym w Działdowie i wojewódzkim w Elblągu.


- W Elblągu do strajku przystąpili lekarze ze Szpitala Wojewódzkiego. Protest polega na niewykonywaniu na niektórych oddziałach zabiegów planowych - poinformowała dyrektor placówki Elżbieta Gelert. Podkreśliła, że lekarze uprzedzili pacjentów o strajku. Natomiast izba przyjęć szpitala i szpitalny oddział ratunkowy pracuje normalnie.


Jak poinformował przewodniczący Związku Lekarzy na Warmii i Mazurach Tadeusz Politewicz, siedem innych szpitali w regionie będzie pracowało jak podczas dyżurów dwa dni w tygodniu - aż do końca protestu. Pozostałe placówki będą oflagowane. Szpitale Wojewódzki, Miejski i Dziecięcy w Olsztynie jako placówki związane kontraktem z władzami samorządowymi nie mogą przystąpić do protestu, bo groziłoby to zerwaniem kontraktu.


W Wielkopolsce przystąpi do strajku prawie 20 lecznic, ale liczba może w najbliższych dniach wzrosnąć, gdyż nie wszystkie zamierzające strajkować szpitale, mają za sobą procedury umożliwiające podjęcie protestu.


Są także placówki, w których lekarze wszczynają dopiero spór zbiorowy z dyrekcją. Tam odbędzie się akcja informacyjna, a budynki będą oflagowane. Strajk w poznańskich szpitalach będzie miał najczęściej charakter absencyjny.


Strajkujących lekarzy zamierzają wesprzeć poznańscy studenci, głównie z Uniwersytetu Poznańskiego i Uniwersytetu Medycznego. O 17 na Placu Mickiewicza zorganizują akcję protestacyjną, podczas której chcą tłumaczyć przechodniom o co chodzi lekarzom, dlaczego powinni strajkować i jakie mają propozycje zmian w służbie zdrowia.


Szefowie izb przyjęć na Podkarpaciu przewidują, że w związku ze strajkiem lekarzy mogą mieć więcej zgłoszeń. Pacjenci, którzy nie zostaną przyjęci do przychodni specjalistycznych, w razie problemów ze zdrowiem mogą zgłaszać się właśnie do izb.


Na Podkarpaciu strajkuje 22 z 27 szpitali, izby przyjęć normalnie przyjmują pacjentów z zagrożeniem życia, ale przychodnie specjalistyczne są zamknięte, a planowe operacje odwołane. Dyrektorzy szpitali opracowali z lekarzami listy świadczeń, które mimo strajku muszą być wykonywane. Rejestratorki zapisują pacjentów na odległe terminy, bo nie wiadomo, kiedy strajk się skończy.


Na Podkarpaciu uczestniczy w strajku około półtora tysiąca lekarzy.


Źródło: onet.pl

góra
newsy

Oceń:
5
4
3
2
1

demotywatory troche inaczej - wrzuta